Z prawnego punktu widzenia odpowiedź na pytanie, czy AI ma prawa autorskie, wydaje się jednoznaczna: nie. Obowiązujące w Polsce i Unii Europejskiej przepisy prawa autorskiego wymagają, aby twórcą utworu była osoba fizyczna. Tak stanowi zarówno ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jak i utrwalone orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE. Sztuczna inteligencja, choć może wykazywać zdolność do generowania złożonych i oryginalnych treści, nie posiada osobowości prawnej – nie jest więc podmiotem zdolnym do posiadania praw autorskich.
Z perspektywy konstrukcji prawa, twórczość chroniona musi być rezultatem działalności człowieka, wyrażonej w sposób twórczy i indywidualny. W przypadku AI, nawet najbardziej zaawansowane algorytmy nie spełniają tych kryteriów – działają bowiem na podstawie zaprogramowanych reguł i uczą się na danych dostarczonych przez człowieka. Choć efekt ich pracy może przypominać utwór, nie jest nim w rozumieniu prawa, jeśli nie można wskazać ludzkiego autora.
Kto posiada prawa autorskie do treści wygenerowanych przez AI?
To zagadnienie generuje coraz więcej sporów w praktyce. Skoro prawa autorskie a AI to układ, w którym sama sztuczna inteligencja nie może być uznana za twórcę, pojawia się pytanie: kto – jeśli ktokolwiek – może być właścicielem praw do wygenerowanej treści?
Moim zdaniem kluczową rolę odgrywa tutaj stopień ingerencji człowieka w proces twórczy. Jeżeli człowiek zainicjował, nadzorował, modyfikował lub przekształcił rezultat działania AI w sposób twórczy, możliwe jest przypisanie mu autorstwa. Mówimy wtedy o tzw. twórczości wspomaganej przez AI. To podejście, coraz częściej popierane przez sądy i urzędy patentowe, pozwala przypisać prawa autorskie osobie fizycznej, która uczyniła z AI narzędzie, a nie autonomicznego twórcę.
W sytuacjach granicznych – gdzie człowiek jedynie wydał polecenie, np. „stwórz grafikę psa w stylu Van Gogha” – szansa na uznanie autorstwa i przyznanie praw autorskich jest znikoma. Brakuje bowiem elementu twórczego wkładu ludzkiego. W takiej sytuacji wygenerowane treści mają raczej charakter domeny publicznej, o ile nie naruszają praw osób trzecich.
Jakie zagrożenia prawne wiążą się z wykorzystywaniem treści z AI?
Odpowiedź na pytanie, czy AI ma prawa autorskie, jest dopiero punktem wyjścia. Znacznie poważniejszy problem dla przedsiębiorców, twórców i firm wykorzystujących sztuczną inteligencję w codziennej działalności stanowi ryzyko naruszenia cudzych praw autorskich oraz konsekwencje prawne związane z publikacją lub komercjalizacją takich treści.
Plagiat i naruszenie cudzych praw autorskich
Jednym z największych problemów jest brak transparentności działania modeli generatywnych. AI uczy się na ogromnych zbiorach danych, często pochodzących z internetu – a więc obejmujących także treści chronione prawem autorskim. W rezultacie wygenerowany tekst, obraz czy muzyka może zawierać fragmenty utworu, do którego prawa posiada osoba trzecia.
Jeśli firma opublikuje grafikę stworzoną przez AI, a ta okaże się plagiatem – odpowiedzialność ponosi użytkownik, nie producent modelu. To samo dotyczy sytuacji, w której treść wygenerowana przez AI łamie prawo do znaków towarowych, wizerunku, czy dóbr osobistych.
Odpowiedzialność cywilna i karna – co grozi firmom i twórcom?
Zgodnie z przepisami, osoba, która rozpowszechnia treść naruszającą prawa autorskie, może odpowiadać zarówno cywilnie (odszkodowanie, zadośćuczynienie, zakaz publikacji), jak i karnie (kara grzywny lub pozbawienia wolności do 3 lat). W przypadku firm, dodatkowo w grę wchodzi odpowiedzialność majątkowa, ryzyko utraty reputacji i potencjalne spory z kontrahentami.
Wykorzystując treści stworzone przez AI, zawsze warto przeprowadzić audyt praw autorskich, ocenić oryginalność dzieła i – w razie potrzeby – skonsultować się z prawnikiem. Szczególnie jeśli planujemy komercyjne użycie w marketingu, publikacjach lub materiałach sprzedażowych.
Czy można zastrzec treści wygenerowane przez AI?
Pytanie o możliwość objęcia ochroną treści stworzonych przez AI pojawia się coraz częściej, zwłaszcza w kontekście rejestracji wzorów przemysłowych, utworów czy znaków towarowych. Odpowiedź brzmi: to zależy od charakteru dzieła i wkładu człowieka.
Jeśli twórczość oparta na AI została istotnie przekształcona przez człowieka – istnieje możliwość uzyskania ochrony na zasadach ogólnych. Natomiast treść wygenerowana w pełni automatycznie, bez ingerencji człowieka, nie może być chroniona jako utwór. Co więcej, urzędy patentowe i urzędy ds. własności intelektualnej (zarówno w UE, jak i w USA) odmawiają rejestracji, jeśli nie można wskazać ludzkiego twórcy.
Zgłaszając np. grafikę czy logo stworzone z pomocą AI, należy więc wyraźnie wskazać elementy, które zostały stworzone przez człowieka, a które są efektem działania algorytmu. W przeciwnym razie ryzykujemy nie tylko odrzucenie wniosku, ale i przyszłe unieważnienie ochrony.
AI jako narzędzie w rękach człowieka – kiedy autor ponosi odpowiedzialność?
W mojej ocenie kluczowe znaczenie ma rozumienie AI jako narzędzia. Tak jak pędzel w ręku malarza czy aparat fotograficzny – sztuczna inteligencja może służyć do tworzenia utworów, ale odpowiedzialność ponosi ten, kto decyduje o formie i treści przekazu.
Jeśli twórca wykorzystuje AI do wygenerowania inspiracji, a następnie przekształca, redaguje lub nadaje ostateczny kształt utworowi – może skutecznie ubiegać się o ochronę prawnoautorską. Ale jeżeli jego wkład ogranicza się do wpisania promptu (polecenia) – trudno mówić o twórczości w rozumieniu prawa.
To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie w praktyce kontraktowej np. przy tworzeniu umów licencyjnych, ustalaniu wynagrodzenia autorskiego, czy przekazywaniu majątkowych praw autorskich do treści powstałych z użyciem AI. Bez właściwego uregulowania tych kwestii ryzykujemy spór co do tego, czy prawa autorskie w ogóle powstały.
Przyszłość prawa autorskiego w erze AI – czy potrzebujemy zmian?
Debata wokół prawa autorskiego a AI pokazuje jedno: obecne regulacje nie nadążają za rzeczywistością technologiczną. Tradycyjne koncepcje twórczości, autorstwa i oryginalności nie uwzględniają algorytmów generatywnych, które potrafią produkować miliony tekstów, obrazów czy melodii bez udziału człowieka.
Unia Europejska rozpoczęła już proces dostosowania prawa do nowych wyzwań. Akt o sztucznej inteligencji (AI Act) ma regulować kwestię bezpieczeństwa i odpowiedzialności, ale nie rozstrzyga problemów związanych z prawami autorskimi AI. Z kolei Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) prowadzi konsultacje nad nowymi modelami ochrony, w tym uznaniem „twórczości autonomicznej”.
Moim zdaniem przyszłość prawa autorskiego to konieczność opracowania nowych kategorii utworów – być może takich, w których autorstwo przypisywane będzie nie osobie fizycznej, lecz firmie, systemowi lub zespołowi ludzi i maszyn. Bez tego grozi nam rosnąca liczba sporów, a także erozja zaufania do instytucji prawa autorskiego jako takiego.
Podsumowując, odpowiedź na pytanie „czy AI ma prawa autorskie” pozostaje – póki co – negatywna. Ale to dopiero początek znacznie szerszego problemu, który dotyczy nas wszystkich: jak chronić twórczość w epoce, gdy jej autorami stają się algorytmy. Jeśli Twoja firma korzysta z AI przy generowaniu treści – warto już dziś zadbać o odpowiednie procedury, umowy i konsultacje prawne. Bo w świecie, gdzie granice między człowiekiem a maszyną się zacierają, odpowiedzialność zawsze pozostaje po stronie człowieka.